Bitcoin istnieje jako waluta wirtualna już ponad dziesięć lat, ale mimo tego nie stał się dotąd środkiem płatniczym stosowanym powszechnie. Większość inwestujących w bitcoina traktuje go wyłącznie jako element dla spekulacji albo kopią go, próbując jak najszybciej sprzedać, by otrzymać pieniądz fiducjarny. Są jednak tacy, którzy uważają pierwszą kryptowalutę świata za środek inwestycyjny podobny do złota, czyli rodzaj skarbonki. Wydawać by się mogło, że nie jest to taki zły pomysł, ale niestety za takie przechowywanie również trzeba płacić.

Inflacja w bitcoinie to 2.1% rocznie

Nazywany tradycyjnie „carry for other assets”, to koszt przechowywania oszczędności w bitcoinie i obecnie wynosi on 2,1% rocznie. Wskazuje na to pracujący od 2012 dla BTC niezależny programista Tamas Blummer.

Zwraca on jednak uwagę w swoim najnowszym poście na Medium, że nie chodzi o wartość nominalną transakcji, ale o opłaty wnoszone przez osoby przy przenoszeniu coinów do i z portfela i że właśnie wielkość użytego do tego celu bajta jest przedmiotem opłaty. Że generuje ją sam ruch na bitcoinie.

Cytując Blummera dokładnie, twierdzi on, że „ci, którzy kupują BTC za inną walutę, przyczyniają się do napływu kapitału do gospodarki bitcoin, a ci, którzy sprzedają, drenują jego kapitał. Efekt netto tych napływów i odpływów dominuje ruchy cen i ukrywa deterministyczne rozwodnienie spadku wartości.

Wydobywanie BTC to duże koszty prowadzenia blockchaina. Sprzedając co najmniej ułamek swojego wydobycia, górnicy BTC koszty te pokrywają. Jeżeli jednak cena rynkowa bitcoina jest za niska do podtrzymania wydobycia, górnik zmuszony jest oszczędzać energię elektryczną i wyłączy część urządzeń. To przekłada się na spadek trudności wydobycia ich i chociaż nie jest precyzyjnym wyjaśnieniem, daje wskazówkę, kiedy górnik dysponujący gorszym sprzętem oraz wysokimi cenami energii elektrycznej poddaje się i przestaje kopać. Oczywiście liderzy pozostaną najprawdopodobniej rentowni, a niektórzy nawet dopingują takie działania, ponieważ mniej kopiących oznacza ich większy udział w rynku.

Szacunek kosztów wydobycia dla jednego bitcoina jest na dziś przez Tamasa Blummera określany na poziomie 3400 USD. Patrząc na dzisiejszą cenę BTC, uważa on, że kopanie jest opłacalne, rentowność ustalając na poziomie 5 tysięcy USD.

Dalej Blummer wyjaśnia, że obecny harmonogram, przedstawiający się na 12.5 BTC na blok oznacza dzienny zysk z wydobycia na sumę ok. 9 mln USD. Dalej zysk ten jest rozmywany przez majątek posiadaczy bitcoina na dziennym poziomie 9 mln/150.3 mld USD (limit rynkowy), co daje właśnie 2.1% rocznie kosztów przechowywania bitcoina, dodając do tego jeszcze koszty transakcji.

Idąc za tokiem rozumowania Blummera, można nabrać przekonania, że niebawem koszty magazynowania BTC znacznie spadną. W przyszłym roku planowane jest bowiem zmniejszenie nagrody za wydobycie o połowę, a to znacznie obniży rentowność wszystkich górników.