Pomimo faktu, że Unia Europejska (UE) wypracowała i udostępniła ogólne przepisy dotyczące zarówno walut cyfrowych, jak i blockchain nadal istnieje spora rozbieżność pomiędzy poszczególnymi państwami członkowskimi w zakresie ogólnego podejścia do tych kwestii. Rozbieżności są spore, do tego stopnia, że występują jurysdykcje nad wyraz przyjazne wobec podmiotów działających w tejże branży.

Tak sytuacja występuje na pprzykład na terenie zarówno Malty, jak i Estonii. Są też kraje członkowskie Unii Europejskiej (UE), które podchodzą zarówno do walut cyfrowych, jak i technologii blockchain z bardzo dużą dozą ostrożności. Ma to na przykład miejsce na terenie Czech, o czym całkiem niedawno przekonali się członkowie słynnego Paraleni Polis.

Zgodnie z przepisami pochodzącymi z 2018 roku słowo „moneta” w Czechach zarezerwowane jest wyłącznie do użytku przez Narodowy Bank Czech (CNB)

Jeżeli nie wiecie kim są Paralelni Polis to wyjaśniamy, że jest czeski ruchem krypto-anarchistyczny. Początki jego działalności sięgają roku 2014. Siedziba Paralelni Polis mieści się natomiast w Pradze. Ostatnimi czasy ruch ten zaangażował się w emisję srebrnych tokenów kolekcjonerskich. W ich nazwie użyto właśnie spornego słowa „moneta”. Wartość nominalna wspomnianych tokenów to około 0,01 Bitcoin (BTC), co w przeliczeniu daje w przybliżeniu wartość około 92 dolarów (USD). Tokeny przedstawiają wizerunki osób szczególnie zasłużonych w obszarze walut cyfrowych. Między innymi można na nich ujrzeć Rossa Ulbrichta, Juliana Assange czy też Aarona Swartza.

Jak można przeczytać w ogłoszeniu zamieszczonym na oficjalnym blogu Paralelni Polis emisji tokenów przyświecała idea oddania hołdu osobom, które nie tylko odważyły się na zamanifestowanie swojego buntu przeciwko obowiązującemu systemowi, ale również przyczyniły się swoją pracą i działaniom w znaczny stopniu do rozwoju wolności panującej obecnie w internecie.

Narodowy Bank Czech (CNB) nie czekał długo, aby sprzeciwić się użyciu przez czeski ruch krypto-anarchistyczny słowa „moneta”. W swoim stanowisku powołał się na przepisy uchwalone do życia w ubiegłym roku. Zgodnie z nimi prawo do używania słowa przysługuje właśnie Narodowemu Bankowi Czech (CNB). Jak poinformowali Paralelni Polis dostali ono oficjalne ostrzeżenie wydane przez CNB, że jeżeli w dalszym ciągu będą bezprawnie używali słowa moneta zostaną ukarani karą grzywny. Do całej sytuacji odniósł się Martin Liskovjan, czyli prezes ruchu. Uważa on, że jest to absurdalne, aby zakazywać obywatelom nazywanie monety monetą.

Obecne władze Czech reprezentują bardzo rygorystyczne podejście zarówno do walut cyfrowych samych w sobie, jak i technologii blockchain. Uchwalone ostatnio przepisy mówią jednoznacznie o tym, że podmioty aktywnie funkcjonujące we wspomnianej powyżej branży bez wymaganej przez prawo rejestracji mogą zostać ukarane grzywną wynosząca około 20 tysięcy dolarów (USD).